Halo, halo! :)
Witam was na mym nowiutkim blogu! Będzie opowiadał o miłości Ślizgona do mugolskiej dziewczyny :o Miłego czytania :*
Prolog
Szła przez wioskę gdzie kiedyś stał jej dom. W koło tylko ruiny. Prowadzące w zapomnienie. Jedyna dusza w promieniu kilometrów. Dziewczyna o zakręconych włosach zaplecionych w warkocz. Miała twarz umazaną smołą i kamienną minę. Nic już nie pozostało z dawnej Hermiony. I ona stała się legendą.
W koło cisza. Tylko szum wiatru. Wszystko stracone. Odeszło w zapomnienie. W tym milczeniu było słychać każdy jej krok. Zrozumiała, że tu nie trzeba się ukrywać. Nic nie było.
Bystrość i mądrość tej osoby zdały się na nic. Gdy przychodzi dobro walczące ze złem lub zło walczące z dobrem nie wiadomo po której stronie stanąć. Życie na takim świecie traci sens. Zostaje tylko nadzieja. Czyli tak w ogóle nic.
Przepowiednia okazała się jakimś żartem starego dyrektora, który wpadł w odchłań szaleństwa. Narażał ją i jej przyjaciół na niebezpieczeństwo. I co? Wszyscy zginęli. Tylko nie ona. Nie wierzyła Dumbledore'owi, temu staremu głupkowi. Widziała śmierć swoich najlepszych kolegów. Do dzisiaj ma przez to koszmary.
Doszła do miejsca gdzie stał jej dom. Tam się wychowała. Tam żyła przez ponad jedenaście lat. Wróciła tu aby się pożegnać i po raz ostatni zobaczyć ruiny. Porzucić marzenia z dzieciństwa. Bo teraz już tu nie wróci. Zaczyna się nowy rozdział w jej życiu. Walka o przetrwanie.
Wszystko stracone, nic już nie ma sensu. Nie ma z kim porozmawiać, do kogo się przytulić… Śmierciożercy przejęli władzę, niszczą wszystko co napotkają na swojej drodze, i to co sprzeciwia się im prawom. A ona postanowiła, że już nigdy w życiu nikomu nie zaufa, aby nie stracić tego co ma. Nie chce popełnić błędu jeszcze raz. Może teraz nie ma nic i w sumie to dobrze.
Strach, ukrywanie się… Niszczy wszystko co do tej pory było ważne. Zniszczone domy, życie na ruinach… Dla niej to już codzienność. Jest tak już od kilku lat.
Na ziemi istnieje już tylko jedna osoba, na której jej zależy. A ta osoba woli władzę, myśli tylko o sobie. Na pamięta o małej, bezbronnej, porzuconej Granger. Nie myśli o tak ważnej w jej młodym życiu osobie.
Świat się wali, pęka na pół. Ludzie giną w imię Pottera, chłopca legendy, który zginął z rąk Voldemorta. To wydarzenie zmieniło bieg historii. To wydarzenie podzieliło jedność na dwie części: Śmierciożerców i wiernych Harry'emu.
Przewagę objęła siła zła. Codziennie umierają ludzie: mugole, czarodzieje, charłaki. Codziennie rannych i nieżywych jest coraz więcej. I ona prędzej czy później do nich dołączy. Ale chce żyć jak najdłużej.
Kiedyś, gdy tylko o tym myślała, po policzkach ciekły jej łzy. Jak mogła myśleć o głupich skrzatach, a nie zauważać zła wyrządzanego drugiemu człowiekowi. Teraz jednak te myśli utrzymują ją przy życiu, a ona pogodziła się ze złą rzeczywistością. I ze zmarnowaną przyszłością.
W miejscu gdzie teraz stoi był kiedyś jej pokój. To tu stawiała pierwsze kroki, tu przez okno wleciała sowa z Hogwartu ze wspaniałą wiadomością. Tu czytała książki, poszerzała wyobraźnię, marzyła i wyobrażała sobie niestworzone rzeczy.
Nie zostało nic. A ona nie ma nawet zdjęcia czy jakiejkolwiek innej pamiątki, aby przypomnieć sobie szczęśliwe lata, gdy na świecie nie było złych ludzi. Poprzypominać sobie częste spory z tatą, czytanie książek przez mamę… Wygodny fotel przy kominku, swojego kota – Puszka… Wszystko było normalne. Było idealnie, chociaż wcześniej się nie zauważało, że nie chce się niczego zmieniać. Za późno. Decyzja zapadła.
Trzeba się ciągle przemieszczać, nie zostawiać po sobie żadnych śladów. Pilnować, być niewidzialnym jak wiatr.
Malfoy i jego zwolennicy nie zostawili w wioskach mugoli niczego, co przypominało by o tym, że do niedawna mieszkali tam ludzie. Zawalone budynki… Tylko to przypomina o tym, że kiedyś było tu miasto.
Mało ludzi przeżyło, reszta ukrywa się tak jak ona. Każdy dzień, każdy oddech jest jak zwycięstwo. Jeden nieuważny krok, a za sekundę może skończyć się twój żywot.
Tyle już przeżyła, ale z drugiej strony jeszcze całe życie przed nią. Ale czy takie życie w ogóle ma sens? Na pustkowiu… Pogłębia się żal, a miłe wspomnienia coraz bardziej zaczynają blaknąć.
Wszystko traci sens… Wszystko powoli się urywa, kończy.
Samotność… Okropne uczucie. Kiedyś ciągle otaczało ją grono wesołych dzieci… Nie teraz. Oni zginęli. Nie ma z kim porozmawiać, nie ma do kogo się przytulić. Nie ma do kogo ponarzekać, kogo pouczyć. Bo tego kogoś nie ma. Wszyscy są zdani tylko na siebie.
Chyba to w sumie dobrze… Strata ukochanej osoby to wielki ból. Pustka w sercu przez dłuższy czas. Brak drugiej połowy, brak pokrewnej duszy. Tak jakby brakowało jakiejś części siebie.
Co to miłość…? Na tym świecie nie istnieje. Nie ma osoby, która idealnie pasuje do drugiej. Takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach.
Śmierć? Strach przed nią? Nie, to śmieszne. Trzeba być odważnym, umieć się z nią zmierzyć. Nie można wcale się nie bać, ale można bać się mniej. A później jeszcze trochę mniej. A następnie najmniej jak się da.
Tu, w tym świecie wyznaje się zasadę: „Liczysz się tylko ty i to, ile jeszcze będziesz żyć”. Bo to jest tak naprawdę ważne. Starcisz życie, a inni będą nadal razem. I co ci z tego pozostanie? Tylko zazdrość, że nie jesteś z nimi. Liczysz się tylko ty… Słowa, najpierw głupie, bezsensu ale wymagające przemyślenia.
Liczy się to co ty myślisz, nie to co myślą o tobie inni. Liczy się to co ty czujesz… Liczy się to, że są ludzie, którzy też ciebie kochają.
To walka o przetrwanie, a nie o lepszy świat… Niestety, tego nie da się naprawić w żaden zanany światu sposób. Ale Hermiona wie jedno… Jest jeszcze ktoś na kim jej zależy i ona go znajdzie i uratuje.
Nawet za cenę swojego życia. Tak jak zrobili jej przyjaciele. Zginęli, nie dlatego, bo chcieli, tylko dlatego, że musieli kogoś uratować. Umarli aby uratować inne życie.
To takie niesprawiedliwe... Myśleli o innych, nie pomyśleli o niej. O tym, że teraz będzie sama. Opuszczona.
Świetne :)
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej!
Pozdrawiam xoxo
http://invicible-ff.blogspot.com/
Smutno. Okropnie smutno, bo mimo, że masz zajebisty styl to Twój blog będzie skazany na porażkę.w moich oczach. Dlaczego? Bo dałaś ten obrzydliwy, nie mający spójności, sensu ani niczego wspólnego z kanonem pairing.
OdpowiedzUsuńWidzę, że masz wyrobiony styl. To widać. Nie wiem, czy Ci go betowano czy nie, ale zapytam grzecznie - co Ty widzisz w tym pairingu? Skąd przyszedł Ci do głowy pisanie czegoś tak... Ohydnego. Są piękniejsze pairingi z nim, np. Blansy albo mój własny. :v
Zauważyłam powtórzenie jednego zdania, jednak odbieram to za zabieg celowy. No nic, zobaczymy co będzie dalej. Jeżeli będzie źle licz się z tym, że na pewno nie będę głaskać i w zasadzie będę czytać dla stylu. Bo styl masz niesamowity.
Pozdrawiam,
Blanda OC.
No cóż... Nic nie widzę w Blamione :D Po prostu do mojej historii potrzebowałam Gryfonki, a Ginny odpadła na wejściu (jak mogłabym związać tą zdrajczynię krwi z Zabinim?!), następna w kolejce była Granger i tak jakoś wyszło. Zaś z tego co mi wiadomo Amanda jest Ślizgonką co nie pasowałoby do mojego pomysłu, Pansy też. Jeśli jednak okazałoby się iż Amanda pochodzi z innego domu i wyrażasz zgodę na to abym pisała twoją OCkę to z wielką chęcią zamieniłabym tą parę na Blandę ;)
UsuńKamień spadł mi z serca... Serio. Bo przeraża mnie fakt Blamione. xD
UsuńWiesz, w moim kolejnym opku (Dramione) też jest Blanda, a Amanda jest krukonką, także spokojnie możesz ją zrobić gryfonką i wyrażam zgodę na to, abyś pisała moją opkę. Tylko zaznacz to gdzieś, bo jeszcze się ludzie zlecą i oskarżą o plagiat, a nie chciałabym, aby kolejną autorkę Blandy coś takiego spotkało. :D
tfe, tfe, zamiast opkę to ockę. Telefon... xDDD
UsuńNo to okey ;D Tylko o szablon z Blandą będzie trudno... Jak się jakiś znajdzie to założę drugiego bloga, pisać będę to samo ale bohaterką będzie Amanda, no i troszkę zmieniona treść ;) Na jednym to Blamione, na drugim Blanda ^^ Chyba może tak być :P
UsuńEeee tam, ja tam nie jestem wymagająca. Blondynka wystarczy, bo Amanda jest blondi. xD Muahahahaha. :D
UsuńZapowiada się ciekawie. Generalnie taka "zakazana miłość" zawsze jest interesującym tematem, o ile jest dobrze napisana oczywiście ;). Ale u Ciebie z jakością tekstu raczej nie widzę problemów :)
OdpowiedzUsuńhttp://nocturne.blog.pl/
Już zaczyna się fajnie. Nieco melancholijnie, ale to sprawia, że ciekawość rośnie i rośnie. Domagam się więcej!
OdpowiedzUsuńPomysł ciekawy, niebanalny. Fakt, nie jestem fanką fanpairringów, ale poczytać zawsze można ;) Zwłaszcza, jak zapowiada się ciekawie ;)
Pozdrawiam, weny życzę i czekam na dalszy rozkwit akcji ;)
Ciekawie się zapowiada! Szczerze to mój pierwszy taki parring jaki spotkałam :) Nie mam jeszcze wyrobionej opinii na ten temat. Może mnie wciągnie i zaskoczy a może być na odwrót. Na razie jest super!
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i pozdrawiam :)
Nieźle się zapowiada. - A
OdpowiedzUsuńPS. Nominowałam cię do LBA: http://story-of-hogwart-another.blogspot.com/2015/05/lba-2.html
Świetne! Dopiero do Ciebie trafilam ale bardzo podoba mi sie Twoj styl pisania!
OdpowiedzUsuń